Wyrok po śmiertelnym pobiciu na Dniach Sosnowca. Sprawcy trafią do poprawczaka
Sąd Rejonowy w Sosnowcu zdecydował, że trzej sprawcy śmiertelnego pobicia 28-letniego Marcina Mizi trafią do zakładu poprawczego. Do tragedii doszło w czerwcu 2024 roku podczas Sosnowiec Fun Festival, wydarzenia organizowanego w ramach Dni Sosnowca. Mężczyzna, który według ustaleń miał stanąć w obronie innego uczestnika imprezy, został brutalnie pobity i kilka dni później zmarł w szpitalu.
Sąd zdecydował: zakład poprawczy dla trzech sprawców
Wyrok w sprawie zapadł w czwartek, 9 lipca 2026 roku, w IV Wydziale Rodzinnym i Nieletnich Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Sprawcy w chwili zdarzenia mieli po 16 lat, dlatego ich sprawą zajmował się sąd rodzinny. Obecnie są już pełnoletni, ale zgodnie z decyzją sądu mają trafić do zakładu poprawczego do osiągnięcia 21. roku życia. Według informacji RMF FM był to najwyższy możliwy wymiar środka w tej sytuacji.
Jak informuje TVP Katowice, nastolatkowie nie przyznali się do winy. Według rodziców Marcina Mizi, podczas procesu nie okazali skruchy i nie padły z ich strony przeprosiny. To dodatkowo spotęgowało emocje po ogłoszeniu wyroku, który dla bliskich ofiary pozostaje niewystarczający wobec tragedii, jaka spotkała ich rodzinę.
Orzeczenie dotyczy pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że strony mogą się jeszcze od niego odwołać.
Śmiertelne pobicie podczas Sosnowiec Fun Festival
Do tragedii doszło 9 czerwca 2024 roku podczas imprezy plenerowej Sosnowiec Fun Festival na terenie Zagłębiowskiego Parku Sportowego. Wydarzenie odbywało się w ramach Dni Sosnowca. Według ustaleń przywoływanych przez media, grupa nastolatków miała zaczepiać uczestników festiwalu. 28-letni Marcin Mizia miał zareagować i stanąć w obronie młodszej osoby, po czym sam stał się celem ataku.
Mężczyzna został pobity, m.in. kopany, a po przyjeździe służb był nieprzytomny. W stanie krytycznym trafił do szpitala. Mimo walki lekarzy o jego życie, zmarł kilka dni później. Informację o śmierci 28-latka potwierdzała wówczas prokuratura.
Marcin Mizia był mieszkańcem Jastrzębia-Zdroju, piłkarzem oraz funkcjonariuszem Służby Więziennej. Do Sosnowca przyjechał z narzeczoną, by wziąć udział w wydarzeniu muzycznym. Jego śmierć poruszyła nie tylko mieszkańców Jastrzębia-Zdroju i Sosnowca, ale również środowisko sportowe w regionie.
Po zdarzeniu zatrzymano trzy nieletnie osoby. Jak informowano w czerwcu 2024 roku, sprawcy nie byli powiązani z ofiarą. Z uwagi na ich wiek czynności w sprawie prowadzone były przez sąd rodzinny i opiekuńczy. Postępowanie dotyczyło pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Wszyscy napastnicy byli w chwili zdarzenia pod wpływem alkoholu. Po zatrzymaniu trafili do schroniska dla nieletnich.
Rodzina ofiary po wyroku
Decyzja sądu nie zakończyła bólu bliskich Marcina Mizi. Rodzice 28-latka, cytowani przez media po ogłoszeniu wyroku, nie kryli rozgoryczenia. Podkreślali, że ich syn nie wróci, a sprawcy po opuszczeniu zakładu poprawczego będą mogli rozpocząć dorosłe życie.
Sprawa od początku budziła ogromne emocje, bo dotyczyła śmierci młodego człowieka podczas masowej, miejskiej imprezy. Wyrok sądu rodzinnego jest sądowym finałem postępowania, ale dla rodziny i bliskich Marcina Mizi ta tragedia pozostanie stratą, której nie da się naprawić żadnym orzeczeniem.
















Dodaj komentarz