Łukasz Litewka bez zarzutów, postępowanie umorzone. Trzy lata postępowania ws. zbiórek

Czas czytania: 8 min.

Poseł i aktywista Łukasz Litewka podzielił się wczoraj ważną informacją – został, po trzech latach postępowania – oczyszczony z zarzutów. Jego zbiórki były ok!

Łukasz Litewka i jego zbiórki

Sprawa dotyczyła zawiadomienia o nieprawidłowościach dotyczących zbiórek, które społecznik, radny, a następnie poseł na Sejm organizował w ostatnich latach. Prokuratura sprawdzała ich legalność, to skąd i dokąd trafiały środki tam zebrane i czy nikt nie został wykorzystany lub pokrzywdzony.

Nigdy nie spodziewałem się, że w tworzeniu dobra, będę musiał mierzyć się z sytuacjami, które są dla mnie niezrozumiałe. Przez trzy lata musiałem milczeć, mimo, że chciałem krzyczeć, dziś wreszcie mogę mówić o tym głośno:

Jestem po prostu uczciwym człowiekiem, który czerpie radość z pomocy innym.

Tak, właśnie zakończyło się blisko trzy letnie postępowanie w prokuraturze, które w pewnym sensie zniszczyło moją osobę i często nie pozwalało mi normalnie funkcjonować.

W 2023 roku prokuratura podjęła działania sprawdzające z urzędu mające na celu sprawdzenie mojej działalności i WSZYSTKICH zrzutek, których podjąłem się od początku istnienia tego profilu, a także po założeniu Fundacji.

Trzy lata oczekiwań

Litewka napisał o trzech latach stresu, nie tylko dla niego, ale także tych, których zbiórki dotyczyły. W trakcie analizowania wszystkich dokumentów niezbędne były także przesłuchania wszystkich tych, którzy z działaczem mieli styczność. W tym czasie pojawiały się publikacje prasowe traktujące o postępowaniu i opisujące podejrzenia. Jak się jednak okazało, prokuratura nie wykazała nieprawidłowości.

Nigdy nie mogłem Wam mówić o tym głośno, ale wyobraźcie sobie, tych wszystkich ludzi, którzy otrzymywali tutaj pomoc. Rodziców, dzieci, seniorów – tak, wszyscy musieli stawić się i zostać przesłuchani w temacie Łukasza Litewki oraz zbiórki, która była dla nich. To zawsze była prawdziwa pomoc, często sytuacja ratująca życie.

Wiele i wielu z nich potwierdzało po prostu:

– „ten człowiek nam naprawdę pomógł”, a ja czułem się, jakbym coś ukradł.

Nie mogłem zrobić nic, nie mogłem się bronić.

Nie mogłem przyjść i po prostu pokazać wszystkich dokumentów.

W ostatnich trzech latach każdy dziennikarz mógł napisać artykuł „Łukaszem Litewką interesuje się prokuratura, badane są zrzutki posła” – wiele z nich skorzystało z tej opcji, nie zapytali nawet o moją opinię.

Nie wyobrażacie sobie nawet, jak ciężko walczyć z takimi tytułami, każdy wróg wrzucał je wszędzie i delektował się tworzeniem chaosu wokół mojej osoby.

Prokuratura po zakończeniu wszystkich czynności, które trwały trzy lata i po zweryfikowaniu wszystkich zbiórek, umorzyła postępowanie nie znajdując znamion czynu zabronionego. Nic, poprostu nic.

Wszyscy potrzebujący otrzymali pieniądze, które tutaj razem zawsze zbieraliśmy. Wasze wpłaty, za które zawsze czułem się odpowiedzialny.

Z szacunku do Was i waszego zaufania.

Uratowaliśmy dziesiątki istnień: małych i dużych – zrobiliśmy to razem.

I nie, nie mogę mieć pretensji do organów państwa o weryfikację, bo uważam, że warto sprawdzać i traktować wszystkich tak samo.

Po ludzku jest mi cholernie żal, że rodzice, których dzieci uratowaliśmy, musieli mierzyć się z niezrozumiałą dla nich rzeczywistością i potwierdzać coś absolutnie oczywistego.

Dziękuję, że „byliście wtedy ze mną”.

Ja po prostu, jak zawsze, chciałem pomóc, razem z Wami.

Dziękuję wszystkim, którzy zawsze we mnie wierzyli i gdy pojawiały się sugestie i oszczerstwa, bronili mnie i bronili naszej społeczności, którą budowaliśmy przez lata. – napisał w osobnym komentarzu.

Przykład posła Łukasza Litewki pokazuje, że niezależnie od tego, co i jak się robi, liczy się transparentność i uczciwość. Finał sprawy jest dla działacza pozytywny, ale ile rzeczy wydarzyło się w międzyczasie, wie tylko on sam. Jego wizerunek częściowo ucierpiał, ale niedawny wpis prawdopodobnie pomoże mu w działaniach w przyszłości. 

Z drugiej strony, internetowe zbiórki i akcje charytatywne czasem okazują się przykrywką do pewnych (mniejszych lub większych) nadużyć. Dobrze więc, że istnieje nadzór i instytucje, które mogą to kontrolować. Szkoda tylko, że czasem publikacje niektórych mediów potrafią narobić – swoim wydźwiękiem – niepotrzebnego zamieszania.

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe