Ponad setka rodziców, dyrekcja i nauczyciele Szkoły Podstawowej nr 25 w Sosnowcu -Klimontowie spotkali się 11 stycznia z przedstawicielami Rady Miejskiej i naczelnikiem Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, Piotrem Wesołowskim. Zebranie, które odbyło się w budynku placówki przy ul. Klonowej dotyczyło planów, jak mówią rodzice, likwidacji szkoły z blisko stuletnią tradycją. - Nikt nigdy nie planował likwidacji. Chodzi tylko o przeniesienie do innego budynku - uspokajali przedstawiciele władz miasta.
Ale to właśnie w dużej mierze o ten budynek chodzi rodzicom dzieci z SP nr 25. Spośród kilkupunktowej listy argumentów, które podczas spotkania przedstawili obecnym radnym oraz naczelnikowi Wydziału Edukacji reprezentanci rodziców, lokalizacja placówki, a co za tym idzie bezpieczeństwo ich pociech, były jednymi z najgłośniej podnoszonych kwestii. Oprócz tego dodawano innego rodzaju argumenty. Wszystko dlatego, gdyż niespełna pół roku temu do uszu rodziców i mieszkańców Klimontowa doszły wieści, że ich szkoła ma zostać przeniesiona, a budynek sprzedany w ramach oszczędności, jakie wymusza niż demograficzny.
- Pogłoski o zmianie siedziby szkoły docierały do nas od dłuższego czasu. Już wtedy zwracaliśmy się z prośbą o wyjaśnienia do Urzędu Miejskiego. Jednak w odpowiedzi otrzymaliśmy informację od prezydent Agnieszki Czechowskiej - Kopeć, w której tłumaczyła plany względami ekonomicznymi i prosiła o zaufanie w kwestii decyzji podejmowanych przez władze - wyjaśniali zgromadzonym przedstawiciele Rady Rodziców. - Ale największe obawy budziła informacja, która pojawiła się niedawno, że placówka ma być całkowicie zlikwidowana, a nasze dzieci rozsiane po innych podstawówkach. Teraz już wiemy, że oficjalne stanowisko to przeniesienie, ale i tak nie możemy się z tym pogodzić - przedstawili swoje stanowisko rodzice uczniów SP 25.
Poza lokalizacją budynku, który rzeczywiście znajduje się w zacisznym i spokojnym miejscu, rodzice podkreślali, że szkoła jest przede wszystkim jedynym takim miejscem kultury z całej dzielnicy, ma swoją tradycję, a dzieci i dorośli są z nią związani emocjonalnie z pokolenia na pokolenie. - W mniejszej szkole jest również większa jakość nauczania, a poza tym w budynek zostały już włożone pewne nakłady finansowe. Z kolei prognozy co do demografii również się zmieniają - argumentowali rodzice. A jakie są plany Urzędu Miejskiego?
Dzieci z SP 25 miałyby uczyć się w budynku po Gimnazjum nr 6 przy ul. Krasickiego 1, zaś sami gimnazjaliści mieliby zostać przeniesieni do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ul. Gwiezdnej. Odległość pomiędzy obecną siedzibą podstawówki i gimnazjum to ok. 800 m. Obecna na spotkaniu Halina Sobańska, przewodnicząca Komisji Oświaty nie widzi w tym problemu. - Ta odległość to żaden mankament. Jedyne dwa na jakie można wskazać w przypadku planowanej siedziby szkoły, to brak stołówki oraz jeden odcinek drogi, który może być mniej bezpieczny ze względu na brak chodnika. Poza tym wszystko znajduje się w granicy rejonu, a z tym, o czym powiedziałam można sobie poradzić tylko trzeba wspólnie pomyśleć jak - mówiła radna. Powołała się również na dane statystyczne, które mówią o niżu demograficznym i prognozach dla Sosnowca.
Jan Bosak podkreślił zaś, że ma szczególny problem z jednoznacznym ustosunkowaniem się do sprawy, ale skłaniał się jednak ku przeniesieniu placówki. - Sam kiedyś zbierałem cięgi za to, że starałem się jak najwięcej funduszy łożyć na szkoły - powiedział. Po chwili jednak dodał: - Rozumiem, że panuje tu rodzinny klimat, ale znam wszystkie szkoły w swoim okręgu i proszę mi wierzyć, że wszędzie tak jest. Proszę też zrozumieć nas radnych. Którejkolwiek szkoły byśmy nie ruszyli, będzie konflikt i będą podobne spotkania. Niedobrze, że szkoła jest przenoszona, ale w przypadku Klimontowa to nie tragedia. Tragedia byłaby np. w przypadku Maczek. Nie chcę do niczego namawiać, bo są państwo rozsądni, ale proszę o nie tworzenie kolejnych problemów, by móc rozwiązać obecne. Naprawdę nie zadowolimy wszystkich - zaapelował radny Bosak.
Ze zdaniem dwójki radnych nie zgodził się Tomasz Mędrzak z Klubu Radnych PiS. - Jestem klimontowianinem i również mam sentyment do tej placówki. To 83-letnia szkoła, która nie pełni tylko funkcji oświatowej. Chodzi tu także sporo sześciolatków, a wszyscy wiemy, jak sytuacja z nauczaniem wczesnoszkolnym wygląda w całym kraju. Widać, że rodzice mają zaufanie do tej szkoły. W szkołę włożono też duże kwoty choćby na wymianę okien czy remont sanitariatów. Poza tym nie przedstawiono planów, co miałoby się dalej stać z budynkiem - zaznaczył radny.
Na spotkaniu zabrał również głos Sławomir Zdrada, którego na forach internetowych typowano, jako osobę, która zamierza kupić budynek szkoły i stworzyć w nim hotel. - W internecie zostałem wywołany do tablicy, jako osoba, która chcę tę szkołę kupić. Pragnę rozwiać państwa wątpliwości. Nie jestem Rockefellerem, a w tym miejscu nie powstanie Sheraton. Poza tym w planie zagospodarowania miasta budynek ten zapisany jest z przeznaczeniem na edukację - przekonywał zebranych rodziców Zdrada. - Sam przeżyłem przenosiny do innej szkoły, ale w latach 70 - tych i nikt nikogo nie pytał o zdanie, a takie spotkanie jak dzisiejsze nie było możliwe. Pamiętam, że było mi przykro, ale potem traktowałem szkołę, do której trafiłem jako swoją. Chciałbym, aby przenosiny nie miały miejsca, ale cieszmy się, że Klimontów może mieć choć jedną szkołę - dodał.
Jaki będzie ostateczny los placówki? Podczas wczorajszego spotkania nikt z zebranych nie poznał odpowiedzi na to pytanie. Dalsza dyskusja w tej sprawie odbędzie się już w najbliższy wtorek 17 stycznia podczas posiedzenia Komisji Oświaty. - Wsłuchuję się w państwa argumenty i na pewno wszystkie one zostaną przeze mnie przedstawione moim przełożonym. Szkoda, że wytworzyła się atmosfera niepokoju, bo, podkreślam, nikt nigdy nie chciał likwidacji tej placówki. Czy będzie ona istniała dalej w tym obiekcie, czy przy Krasickiego zadecydują poważne argumenty - zapewnił Piotr Wesołowski, naczelnik Wydziału Edukacji.
Nie ufam władzy, nawet jeśli nas przeniosą to i tak za dwa - trzy lata zlikwidują SP nr 25. Na spotkaniu nie dowiedzieliśmy się
jednak jakie plany są związane z budynkiem SP nr 25 - ani p Sobańska, ani p Bosak nie potrafili nam powiedzieć lub unikali tego tematu. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.