Miniona noc przyniosła bolesne, nie tylko dla sosnowiczan, rozwiązanie zagadki, którą od blisko dwóch tygodni żyła cała Polska. Sześciomiesięczna Madzia, której szukali wszyscy nie żyje, a jej ciało znaleziono w Sosnowcu w okolicach ul. Żeromskiego, tuż za halą Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Matka Magdy, która przyznała się do nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, ukryła jego zwłoki pod grubą warstwą kamieni, liści i śniegu. W miejscu tragicznego finału sprawy od rana gromadzą się zszokowani mieszkańcy. Zapalają znicze. Zostawiają zabawki.
- Codziennie przychodzę do tego parku na spacer z psem. Nigdy bym nie pomyślał, że w ciągu ostatnich kilku dni niejednokrotnie mijałem zwłoki tego maluszka. Jestem w głębokim szoku. Z całą rodziną trzymaliśmy kciuki, żeby Madzia się znalazła - mówi ze smutkiem pan Krzysztof.
Monika Lisecka mimo siarczystego mrozu przyjechała do Sosnowca z Dąbrowy Górniczej. - Wsiadłam w tramwaj i jestem. Od rana nie umiałam usiedzieć w miejscu. Po prostu czułam, że muszę tu dzisiaj być, zapalić znicz, pomodlić się za to dziecko - powiedziała mieszkanka Dąbrowy.
Boże...nie umię się z tym pogodzić!! Sama straciłam Takiego Aniołka ale dlatego że zabrała mi GO choroba, choroba której nie dało się uleczyć. Choć właśnie mija 3 lata to wciąż bardzo BOLI............przecież to Moje Dziecko! a "Taka...Sz..., jak Ona mgła! To niewybaczalne i nie ma na takie zachowanie ŻADNEGO WYTŁUMACZENIA, wyrodna Matka! " Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.