W sosnowieckim Bitronie rozpoczął się spór zbiorowy. Związki zawodowe domagają się, aby pracodawca utrzymał obecny poziom zatrudnienia i obowiązujący dotychczas poziom wynagrodzeń.
- Przecież nie żądamy dużo. Nie chodzi nam o żadne podwyżki. Chcemy tylko utrzymać to, co udało nam się wynegocjować kilka miesięcy temu - mówi Izabela Będkowska, przewodnicząca Solidarności w Bitronie.
Związkowcy są po kolejnym spotkaniu, które odbyło się w ramach trwającego sporu. Jedyne, co udało się osiągnąć, to podpisanie protokołu rozbieżności i wyznaczenie mediatora. - Sprawa jest bardzo poważna, a mimo to prezes Bitronu nie pojawił się na spotkaniu. Atmosfera w zakładzie jest bardzo napięta, bo ludzie nie mają już nic do stracenia. W tym tygodniu prawdopodobnie przeprowadzimy referendum strajkowe - zapowiada Izabela Będkowska.
Iwona Sęk z Solidarności w Bitron Poland Sp. z o.o. informuje, że na razie do związkowców dotarło pismo informujące o zamiarze zwolnienia sześciu osób. Jako przyczynę redukcji zatrudnienia pracodawca podał likwidację stanowiska pracy spowodowaną zmianami organizacyjnymi. Izabela Będkowska uważa jednak, że w rzeczywistości będzie to wyglądało tak, że na ich miejsce przyjdą pracownicy firm zewnętrznych, którzy za grosze będą wykonywać taką samą pracę.
We wrześniu ubiegłego roku zakładowa Solidarność, po trwającym wiele miesięcy sporze z pracodawcą, podpisała porozumienie, dzięki któremu udało się uratować ponad 200 miejsc pracy w firmie. - W listopadzie przystąpiliśmy do rozmów dotyczących warunków wynagrodzeń w 2012 roku. Pracodawca przyjął sztywne stanowisko. Nie tylko stanowczo wykluczył podwyżki płac, ale też chce zmienić zasady wynagradzania, co przyczyni się do spadku płac w naszej firmie. Jednocześnie nadal dąży do ograniczenia zatrudnienia w naszej firmie przez zwalnianie własnych pracowników i wprowadzanie obcych. Pracownicy czują, że nie mają nic do stracenia, dlatego rozpoczęliśmy spór zbiorowy - mówi Izabela Będkowska.